Ta z dylematami....

Kto nie chce kiedy może, ten nie będzie mógł kiedy będzie chciał.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Może oszalalam. Możliwe, iż będę tego gorzko żałowała, lecz umówiłam się z nim w pobliskiej kawiarence. Przyjedzie specjalnie dla mnie. Przez dwie godziny wybierałam strój. Nie za bardzo prowokujący, ale taki, który podkreśla moje atuty. Wiem to głupi pomysł, widocznie moje serce jest niemądre, bo to właśnie jego caly czas słucham. Za 60 minut zdarzy się coś, o czym od dawna marzę, Wczoraj kiedy długo pisaliśmy uznaliśmy, że nie chcemy dłużej czekać na spotkanie. Przez internet nie można spojrzeć w oczy, nie można się szczerze uśmiechać. Chcę go zobaczyć, poczuć jego obecność.
Nie dociera to do mnie. Umówiłam się z pietnastolatkiem. JA 34-letnia kobieta, matka dwójki dzieci. Apropo, jutro jadę po moje pociechy i razem z nimi wybieram się na długie wakacje, do Miedzyzdroi. Może morska bryza ostudzi moje gorace uczucie. Na kolejną notkę musicie troche poczekać. Napiszę co u mnie i czy dalej tak wariuje.
A tu zamierzam odpoczywać...
mied.jpg
Tagi: przerwa
17.07.2010 o godz. 19:05

Wypowiedź Michau Bardzo mnie zaintrygowała. Długo dumałam nad tym, co chciał przez to powiedzieć. Chyba już wiem, ale to nie zmienia faktu, że dalej jestem zadlużona w szczerze mówiąc szczeniaku. Świat to coś dziwnego. W moim przypadku doskonale sprawdza się stwierdzenie, iż serce nie sługa. Trudno mi słuchać empiryzmu, postępować w miarę racjonalny sposób. To jest silnijesze ode mnie. Ludzie tępią tego typu zachowanie, lecz tylko czlowiek, który czuje, to co ja wie, że nie łatwo się uporać z miłością, tym bardziej jeżeli jest zakazana. Dopóki mąż nie odszedł, nie wyobrażałam sobie życia z kimkolwiek innym. Teraz wiem, iż oprócz dzieci, nic mnie z nim nie łączy. Właśnie. Dzieci. Jak one przyjełyby wieść, że ich nowym wujkiem ma zostać nastolatek? Z Michałem ciągle koresponduje. Nalega na spotkanie, a ja boję się, iż ulegnę. On jest takim zupełnie odmienny od swoich kolegów. Lubi dobrą ksiązkę, muzykę. Kiedy jego przyjaciele kopią piłkę on przesyła mi swoje wiersze. Dlaczego to wszystko tak szybko idzie do przdu? Łatwiej byłoby mi, gdybym wiedziała, że mu na mnie nie zależy, a tak chcę coraz więcej. Coraz bardziej się zatracam.
15.07.2010 o godz. 15:19

Witam. Przepraszam,że nie pisałam przez tak długo, lecz nie miałam czasu i natchnienia. Sprawy mają się przeciętnie, no może trochę gorzej. Wakacje, upał, prawie zero deszczu i gorące serce, które w ogóle nie chce ostygnąć. Ciężko mi. W wakacje nie widzę Michała, ale piszemy ze sobą. On chyba czuje to samo, co ja. Wiem, że to cholernie głupi pomysł, że powinnam znaleźć jakiegoś trzydziesoparolatka, ale uczucia i rozum, to dwie odległe sprawy. Miewam sny, nie będę wnikać w szczegóły jakie. Do tego rozwód i wychowanie dwójki dzieci. Akurat terax są u mojej mamy, więc mam troszkę czasu dla siebie. Oszalałam - kocham własnego ucznia!
Tagi: ....
09.07.2010 o godz. 13:38

Nie pisałam dość długo, ale nie miałam czasu, a gdy już czas się znalazł to jakoś nie miałam chęci.
teraz to wystawianie ocen.. Brr..Okropność.
I w dodatku martwię się o siebie. Chyba się zakochałam. Ale to jest inna miłość, bo darzę tym gorącym uczuciem PIĘTNASTOLATKA. Boże, co ja mam teraz zrobić.??? Miewam sny erotyczne z jego i moim udziałem, czerwienię się kiedy mam lekcje z jego klasą. Wiem mam 34 lata, ale to nie jest argument. Kocham i już. jeszcze się nie rozwiodłam, a już coś mnie tknęło. I niby tak pałałam miłością do mojego męża. Mam ogromne poczucie winy, wyrzuty sumienia. Co mam robić?
Tagi: :(
02.06.2010 o godz. 22:39

Siedzę teraz w towarzystwie gorącej herbaty z cytryną, która parzy przyjemnie w palce. Podczas wycieczki do kina z drugą B bardzo się przeziębiłam, mam nadzieję, że to nie poważna infekcja. Film był okropny, z zamieszania nie pamiętam tytułu. Trwał dwie godziny,a czuję się tak, jakbym przesiedziała w kinowym fotelu bynajmniej 5. Dzieciaki się bawią. Weronika przebiera lalki w jakieś ekstrawaganckie ciuszki, a Adaś "znęca się" nad pluszowym misiem. Zazdroszczę im energii.Ja najchętniej przeleżałabym w łóżku cały tydzień. niedługo ogromnie stresujący okres dal każdego "belfra"- wystawianie ocen. Boże, jak ja tego nie znoszę! Cały rok zbierają gole, a potem łażą za tobą, bo chcą poprawić. Tylko ja się pytam, czemu nie można starać się od początku, tylko pod koniec roku szkolnego. Ja zawsze byłam pilną uczennicą, nie zasnęłam wiedząc, że w zeszycie czeka nieodrobione zadanie, a dzisiejsza młodzież? Bezczelnie robi zdania na parapetach, albo na innych lekcjach.
Ogólnie wszystko dobrze. Żyję dalej jako singielka, o ile można tak nazwać zdradzoną kobietę. Rozwód niebawem, a ja jakoś się tym nie martwię. Pozdrawiam :*
07.05.2010 o godz. 19:17

Dzisiaj dzień dosyć sympatyczny. Gdyby nie młodzi gniewni z trzeciej C. Nawet nie wyobrażacie sobie jak irytujący mogą być nastolatki. Nie wszyscy, ale raczej większość. Im się wydaję, że z życiem można pogrywać. Każda lekcja matematyki to dla nich głupota i marnowanie cennego czasu, który można przeznaczyć na gry komputerowe. Wrażenie zrobił na mnie Michał. On słuchał uważnie jak tłumaczę pole koła, i notował coś w swoim czarnym zeszycie. Pod koniec lekcji jeszcze poprosił mnie o wytłumaczenie jednego zadania.
Dzisiaj Adaś spytał skąd się biorą dzieci. Powiedziałam, że z miłości, on z przestraszoną miną, powiedział:
- Mamusiu to ja będę miał z tobą dzidziusia jak cię kocham?
Ręce mi opadły, nakazałam mu, by wrócił do zabawy klockami. Teraz idę spać, bo jestem strasznie zmęczona. :)
Tagi: :)
27.04.2010 o godz. 21:59
Przepraszam, tych którzy z niecierpliwością czekają na moją notkę. Nie miałam czasu na gapienie się w monitor. Znalazłam pracę, spełniły się moje marzenia, zostałam nauczycielką matematyki. Dzieciaki zdrowo rosną, a mój eks niech żyję sobie z tą żyrafą, ciekawe ile razem wytrzymają./ Założę się, że na pewno nie ma uprasowanych koszul, a skarpetki musi prać sam. Czuję się świetnie. Dosyć z użalaniem się nad sobą. Postanowiłam zacząć od nowa,tak a jakbym kupiła nowy kalendarz w środku roku. Byłam u wróżki. Podobno czeka mnie nowa miłość, ale będzie to związek, który będzie źle postrzegany przez innych. Przyjaciółka mnie namówiła na taki wypad, ja osobiście w to nie wierze, ale czas pokaże. Buziaki:* postaram się pisać częściej.
26.04.2010 o godz. 16:37

Święta. Malowanie jajek, strojenie koszyka. I inne banały związane z wielkanocą. Dzisiaj przyjeżdżają rodzice. Znowu nasłucham się jaka to jestem niemądra, i pytania retoryczne: jak mogłam sobie tak życie zmarnować? Dzieci teraz poszły do święconki. Ja muszę się trochę ogarnąć. Umyć, uczesać. Mama będzie patrzeć spode łba, jeżeli przywitam ją w dresie i potarganych włosach.
Tagi: ...
03.04.2010 o godz. 11:34

...

Dzieciaki śpią, a ja z papierosem w ręku gapię się w ekran monitora. nie będę znowu smęcić jaka to jestem nieszczęśliwa. Po świętach idę na pierwszą rozmowę w sprawie pracy. Staram się o posadę w szkole, jako nauczycielka matematyki w pobliskim miasteczku. Nie mogę tylko płakać i użalać się nad sobą. To nic nie da, wręcz przeciwnie, nakłania do dalszego postępowania depresji. Nie tylko mnie mąż porzucił dla blondynki z nogami do sufitu, nie tylko mnie...
Chciałabym spotkać miłość, ale za nim to nastąpi muszę poprzyklejać kilka plastrów na moje zranione serce.
Tagi: ....
02.04.2010 o godz. 23:15
Każdy dzień jest taki sam. Przemieszczam się po mieszkaniu jak duch. Gotuje tylko dla dzieci, sama nic nie jem. Nie chcę.
Płaczę w nocy, płaczę do południa. Kiedy dzieciaki wracają ze szkoły próbuje udawać, że jest w porządku, ale gdy tylko położą się spać, albo wyjdą, zaczynam beczeć w poduszkę.
Wiem, powinnam się pozbierać, ale potrzebuję czasu.
Boże, ile ja bym dała, żeby było jak przed ślubem. Wspólne fotografie, namiętne pocałunki...
A teraz? Rozciągnięty sweter, podarte spodnie, tylko moje szkraby mi zostały, i to dzięki nim żyje, bez nich nałykałabym się pewnie jakiś prochów. Teraz bawią się w ogródku. Adaś skacze jak piłeczka, a Weronika skacze na skakance. Ten widok mówi mi: Otrząśnij się! Może kiedyś to zrobię. Na razie nie potrafię. Dziękuję Wam za wsparcie, zwłaszcza yo26, dziękuję, że napisałaś.
Tagi: ....
01.04.2010 o godz. 16:47
Miałam już dzisiaj nic nie pisać, lecz jestem tak zdenerwowana, że gdzieś muszę się wygadać.
Mój mąż to największa CHOLERNA ŚWINIA. Dzisiaj przy obiedzie wręczył mi kwiaty. Myślałam, że te piękne kwiaty to jakaś marna rekompensata, za to co mi robił. Uśmiechnęłam się i podziękowałam, a on oznajmił:
Nie rób sobie nadziei kochanie. Chciałem ci powiedzieć, że to koniec. Jesteś idiotką,miałem kochanki, a ty się cieszyłaś.
Wyprowadzam się do Moniki, wniosłem pozew o rozwód. Dziećmi się podzielimy, dom zostawiam, pa.
"Dziećmi się podzielimy"...To nie ciastka do cholery!
Co mam im powiedzieć, jak będą pytać o ojca? Że jeździ na k***y?! W jednym się z nim zgadzam: byłam idiotką. Byłam nauczycielką matematyki, ale po pierwszej ciąży Mariusz zabronił mi pracować.
Co mam robić?! Rodzice będą gderać: "A nie mówiłem"..
Mówili, a ja głupia ich nie posłuchałam.
Poniosę teraz konsekwencje, a praca? Poszukam jakiejkolwiek. Póki co mam dwa tysiące zaskórniaków.
Trzymajcie za mnie kciuki. :)
27.03.2010 o godz. 15:26
Wczoraj około dwudziestej z niezapowiedzianą wizytą wpadła teściowa. (Męża oczywiście nie było, szlajał się gdzieś jak zwykle.) Zaproponowałam mamie kawy, ale odmówiła, bo stwierdziła, że robię za mocną, i poprosiła o szklankę wody.
Potem wzięła do ręki magazyn dla kobiet i zaczęły się insynuacje. "Zobacz jakie te modeleczki są szczupłe"
Albo pytania: "Kiedy ostatnio byłaś u fryzjera?" "Jeszcze trochę, a nasz Mariuszek będzie szukał sobie innej, bardziej wyrafinowanej damy" To tylko niektóre przytyki mamusi.
Gdyby wiedziała...Pomyślałam ale nie wie..
Uśmiechnęłam się lekko i podałam córce ręcznik do kąpieli.
Teściowa czekała na synalka, ale wreszcie powiedziała, iż musi uciekać. Mąż wrócił około północy. Nie czekałam na niego, nie miałam na co czekać.
Teraz uciekam, bo Adaś chcę pooglądać bajki na komputerze.
Będzie mi miło jeżeli ktoś do mnie napisze. :)

27.03.2010 o godz. 10:28
To mój pierwszy, ale na pewno nie ostatni wpis.
Mam 34 lata, kota, dwa psy, dwójkę dzieci i męża bawidamka, który ciągle łazi za babami.
Wielokrotnie chciałam od niego odejść, jednak kocham go tak bardzo, że nie potrafię. Nie szanuje mnie. Nie sypiamy od roku. Na początku jeszcze krył się z tymi swoimi pannami, teraz na luzie pisze sms z jakimiś lafiryndami. Przyjaciółka mnie nie rozumie, rodzice mają mnie dość, więc założyłam tutaj bloga, bo mam nadzieję, że chociaż przez ekran monitora ktoś będzie próbował mnie wesprzeć.
Dzieciństwo miałam okropne. Ojciec, pił, aż w końcu się zalał na śmierć.
Jedynymi promykami w moim życiu są Adaś i Weronisia, moje dwa małe skarby.
Piszcie jeżeli chcecie, potrzebuje kontaktu z ludźmi.
26.03.2010 o godz. 15:51
statystyki